Kurier Polski

INFORMATOR POLONIJNY

W sklepach coraz drożej, w koszykach coraz mniej

Inflacja zjada wynagrodzenia z miesiąca na miesiąc

20.08.2018

W sklepach drożej, w koszykach mniej. Siłę nabywczą pieniędzy przelewanych co miesiąc na konta Polaków zżera inflacja. Co istotne - ceny znacznie się różnią w regionach. I tak najmniej warta w tej chwili jest pensja minimalna w woj. lubuskim i małopolskim, najwięcej w Podkarpackiem.

 

1466 zł - tyle będzie warta pensja minimalna w niektórych regionach Polski pod koniec tego roku. Dlaczego? Bo z każdym miesiącem rosną ceny.

Najmniej warte będzie wynagrodzenie minimalne w województwie lubuskim, małopolskim i świętokrzyskim, najwięcej z kolei w województwie podkarpackim. Różnica w stosunku do wynagrodzenia z 1 stycznia będzie wynosić aż 64 zł. O tyle mniejsze zakupy zrobią niektórzy Polacy. Inni "stracą" 22 zł. Tak właśnie topnieje siła nabywcza pieniędzy.

 

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie planuje zmieniać pensji minimalnej w poszczególnych regionach. Wiceminister Stanisław Szwed w rozmowie z money.pl informował, że takie pomysły docierają do resortu, ale nie mają zbyt wielu zwolenników.

 

O co chodzi?

 

Z każdym miesiącem wartość pensji minimalnej po prostu maleje. Dlaczego? Przez inflację, czyli wzrost cen towarów i produktów.

 

Inflacja jest utrzymującym się przez dłuższy czas procesem wzrostu cen w gospodarce narodowej połączonym z dużą utratą wartości pieniądza.

 

Za 2100 zł brutto (1530 zł netto) można z każdym miesiącem kupić coraz mniej. Największy koszyk zakupów jest zazwyczaj po lutowej wypłacie (za przepracowany styczeń), najmniejszy - po styczniowej kolejnego roku (za przepracowany grudzień). 2100 zł po dwunastu miesiącach rosnących cen to jednak już nie to samo, co teraźniejsze. Sprawdziliśmy, w których regionach inflacja w pierwszych miesiącach roku zjadła największą część pensji. Jednocześnie oszacowaliśmy, ile warte będzie wynagrodzenie minimalne pod koniec roku.

Dlaczego liczyliśmy wartość pensji minimalnej? Bo dla 1,5 mln Polaków ustawowa zmiana poziomu pensji minimalnej to jedyna podwyżka w ciągu roku. Postanowiliśmy sprawdzić więc, o ile spada ich siła nabywcza z każdym miesiącem. Co istotne - spadek procentowy równo dotyka wszystkich zarabiających.

Co drożeje? Według GUS w tej chwili rosną ceny transportu (aż o 10 proc.), żywności (o 2 proc.) i mieszkania (o 1,9 proc.).

 

Najgorzej w woj. lubuskim i małopolskim

 

Jak wynika z danych GUS, najmniej w tej chwili warta jest pensja minimalna w dwóch województwach - lubuskim i małopolskim. Tutaj ogólny wzrost cen po trzech miesiącach (to ostatnie dane z rozbiciem na konkretne województwa) wyniósł 0,6 proc. Biorąc pod uwagę, że w 2017 r. w drugim kwartale inflacja znacznie przyśpieszyła, założyliśmy, że taka dynamika się utrzyma. W pierwszym kwartale 0,6 proc., w drugim już dwa razy więcej. Do wyliczeń przyjęliśmy, że inflacja kwartał do kwartału w drugim, trzecim i czwartym okresie roku będzie już podobna.

 

To ile stracili Lubuszanie i Małopolanie? Wspomniane 0,6 proc. w pierwszym kwartale i 1,2 proc. w drugim. Niewiele? Wręcz przeciwnie. To oznacza, że w sześć miesięcy wartość 1530 zł netto (to właśnie 2100 zł brutto pensji minimalnej) spadła do 1502 zł. To już blisko 28 zł mniej. Mówiąc bardziej obrazowo: to dwa kilogramy schabu w koszyku mniej, choć zakupy będą kosztowały tyle samo.

 

Inflacja jest dla najbiedniejszych najbardziej bolesna. Dlaczego? U najmniej zarabiających udział wydatków na żywność jest większy niż w pozostałych grupach. To proste - biedniejsi nie pozwalają sobie na przykład na kino, teatr, nowe ubrania (które według GUS tanieją). W gospodarstwie o niskich zarobkach zwykle idzie na żywność 25 proc. budżetu, a w pozostałych gospodarstwach domowych to z reguły 23 proc. I właśnie dlatego najbiedniejsi tracą jeszcze więcej.

Z kolei najmniejszą stratę mają ci, który pracują na Podkarpaciu. Tutaj po pierwszym kwartale inflacja wyniosła zaledwie 0,1 proc. Efekt? Szacujemy, że po sześciu miesiącach minimalna jest warta 1525,41 zł. To oznacza, że strata wynosi zaledwie 4,59 zł. W efekcie z koszyka nie ubył kilogramowy schab, a jeden bochenek chleba. Z niskiej inflacji cieszyć się mogą też mieszkańcy województwa śląskiego, zachodniopomorskiego i kujawsko-pomorskiego. Tutaj wzrost cen po jednym kwartale jest oszacowany na 0,2 proc.

 

Strata kilkudziesięciu złotych w ciągu roku

 

Pod koniec roku w województwach z najwyższą inflacją siła nabywcza pieniędzy topnieje diametralnie. Zakupy w styczniu (za grudniową wypłatę) są mniejsze nawet o 64 zł. Średnio we wszystkich województwach różnica wynosi 35 zł.

Przyjmując, że w całej Polsce wskaźnik inflacyjny wyniesie 2 proc. rok do roku, pensja minimalna z poziomu 1530 zł netto (2100 zł brutto) spadnie na koniec 2018 r. do realnie 1499 zł. Według prognoz NBP, średnia inflacja konsumencka wyniesie w tym roku 1,8 proc. Przyspieszy do 2,7 proc. w przyszłym roku i do 2,9 proc. w 2020 r.

© Copyright 2010 - 2018 Kurier Polski

ISSN 2046536