Kurier Polski

INFORMATOR POLONIJNY

Split payment - zabawy z VAT

Zarobią banki i programiści, stracą firmy

25.06.2018

Split payment, który od miesięcy zaprzątał głowę polskim przedsiębiorcom, w lipcu wchodzi w życie. Zarobi na nim państwo, zarobią też banki i programiści, ale są też tacy, którzy na nowych przepisach stracą.

 

Mechanizm Podzielonej Płatności, czyli split payment przez ostatnie miesiące był wielką niewiadomą. Nie było jasne, która wersja przepisów zyska aprobatę parlamentarzystów. Ze względu na przedłużające się prace, wdrożenie mechanizmu split payment do polskiego systemu podatkowego przesunięto o kilka miesięcy względem pierwotnego planu. Ostatecznie stanęło na 1 lipca 2018 r. Od tego dnia każdy przedsiębiorca, który otrzyma przelewem wynagrodzenie za fakturę, dostanie dwa przelewy. Wartość netto trafi na wskazane konto, a podatek VAT na specjalnie do tego celu założone przez bank. Bez decyzji naczelnika Urzędu Skarbowego nie będzie mógł wykorzystać ich do żadnego innego celu niż regulacja zobowiązania podatkowego.

 

Choć mechanizm ma być dobrowolny, już dziś wiadomo, że nie do końca takim będzie. Wszystkie spółki Skarbu Państwa zadeklarowały rozpoczęcie stosowania podzielonej płatności od pierwszego dnia jej istnienia. Tym samym, jak przewidują eksperci, wywołają efekt domina, który sięgnie nawet jednoosobowych działalności gospodarczych.

 

Głównym beneficjentem zmian, według założenia Ministerstwa Finansów, będzie oczywiście budżet państwa. Wpływy z VAT mają w ciągu 10 lat wzrosnąć łącznie o 82 mld zł. Wszystko dzięki mechanizmowi zablokowania dowolnego decydowania o wydatkowaniu pieniędzy, które przedsiębiorcy otrzymują jako podatek VAT do niemal każdej faktury.

W końcu przedsiębiorcy, w przypadku, gdy na rachunkach VAT będą mieli środki, nie wydadzą pieniędzy na nic innego, niż zapłata za fakturę (również w systemie podzielonej płatności) lub zobowiązanie podatkowe. W efekcie zmaleje liczba dłużników podatkowych.

 

Banki - tu widać zyski

 

Poza państwem największym beneficjentem zmiany będą banki. Być może to niezamierzony efekt regulacji, ale w tym wypadku widać konkretną wartość wymierną zysków pieniężnych. Nowy standard rozliczeń wyeliminuje dotychczasowy, który pozwalał przedsiębiorcy w jednym przelewie opłacić nawet kilkanaście faktur. Bank jedynie realizował płatność, a odbiorcy sami ustalali, które zobowiązania zostały uregulowane (gdy tego nie ustalili, płatność z mocy prawa regulowała należność najstarszą).

Przy split payment konieczne będzie opłacanie każdej faktury osobnym przelewem, ponieważ wymagane będzie wyszczególnienie numeru faktury VAT, kwoty brutto, kwoty podatku VAT oraz wpisanie NIP-u odbiorcy (czyli sprzedawcy towaru/usługi). Za każdy przelew trzeba zapłacić. Nawet gdyby banki obniżyły prowizję, to ich zysk i tak wzrośnie.

 

Zarobią też programiści

 

Na tej zmianie zarobić może także branża informatyczna. Niektóre programy księgowe są skonstruowane w taki sposób, że do banku można wysłać tzw. paczkę faktur, a jego systemy automatycznie zlecają przelewy. Wprowadzenie mechanizmu podzielonej płatności taką możliwość zablokowało.

Firmy z branży IT, które skorelują system księgowy w taki sposób, aby nadal można było zlecać przelewy bez konieczności ręcznego wpisywania danych, zyskają.

Pracodawca albo zatrudni dodatkowe osoby do działu księgowego, albo zapłaci za aktualizację oprogramowania. Tak czy inaczej koszt dla przedsiębiorców wzrośnie.

Branża IT może zyskać także na tym, że zgodnie z zapisami ustawy, banki stworzyły przedsiębiorcom grubo ponad milion kont, na które będzie trafiał VAT. Ktoś przecież musi świadczyć usługi, by konta były bezpieczne.

 

Osad i faktoring

 

Resort finansów szacował, że banki musiały na tę procedurę wydać nawet 20 mln zł. Będą w stanie to sobie odbić nie tylko na większej liczbie przelewów, ale i tzw. Osadzie, czyli środkach leżących na naszych kontach. Środków z kont VAT nie będziemy mogli ruszyć, ale banki będą mogły nimi obracać.

Kolejną możliwością do zarobienia, ale już nie tylko przez banki, są produkty utrzymujące płynność, jak np. faktoring czy linie kredytowe. Ze względu na fakt, iż split payment dotyczy wyłącznie transakcji dokonywanych przelewem na rachunek bankowy, najwięcej stracić mogą najmniejsze firmy płacące gotówką lub kartą, ale otrzymujące należności od kontrahentów przelewem. To przede wszystkim najmniejsi przedsiębiorcy. Należny im VAT spłynie na konto, z którego nie będą mogli swobodnie korzystać, a sami VAT zapłacą swoim dostawcom z rachunku bieżącego. W takim wypadku pozostanie im niewiele więcej możliwości zwiększenia swojej płynności finansowej, niż skorzystanie z usług factoringu.

 

Kolejny cios w budowlankę

 

Już w ubiegłym roku branża budowlana straciła na płynności poprzez wprowadzenie mechanizmie "odwróconego" VAT. Teraz jeszcze część należnej im zapłaty (w wysokości podatku VAT widniejącego na fakturze) zostanie ulokowana na koncie, z którego nie można dowolnie przelać pieniędzy.

Poza budowlańcami zaopatrującymi się w sieciówkach, regulacja wprowadzająca split payment uderzy także w niewielkie firmy transportowe kupujące paliwo na stacji czy niektórych hurtowników.

© Copyright 2010 - 2018 Kurier Polski

ISSN 2046536